gdy dwaj zafascynowani nieznanym szerzej w Polsce hip-hopem szkolni przyjaciele, Piotr Łuszcz i Rafał Łukaszczyk zaczęli tworzyć pierwsze amatorskie nagrania jako Young Rappers. Za sprawą swoich zainteresowań chłopcy zakolegowali się z Marcinem Martenem i zdecydowali się działać wspólnie. On z kolei zainteresował zespołem swojego brata, Michała. Formacja, która narodziła się w ten sposób nosiła liczne nazwy jak Trójkąt Prawdy, Triangle of the Truth, V3 czy Ułamek Tarcia. Ostatecznie, w 1993 roku wspólne muzykowanie dało początek projektowi nazwanemu Kaliber 44. Ich bity tworzone były na komputerze Commodore 64 Młodzi raperzy nadali sobie pseudonimy: Łuszcz został „Mag Magikiem I” (ostatecznie skrócone do „Magik”), Łukaszczyk „Jajonaszem”, Marcin Marten „Lordem MM Dabem” (później „AbradAb”), a Michał „Ś.P. Bratem Joką” (później „Joka”). W jednym z wywiadów muzycy przyznali, że ich pseudonimy to spolszczenia pierwszych, anglojęzycznych ksyw wymyślanych w bardzo młodym wieku. „AbradAb” vel „Dab” wzięło się od „MM” (wymawiane jako Double M), a „Joka” pochodziło od „Joker”. „Magik” vel „Mag” zapoczątkowało „Magnum”. Przez pewien okres członkiem grupy był również Rafał Wywioł zwany „Ganem”. Jest on autorem nazwy „Kaliber 44”. Przyjęła się w 30 listopada 1993 roku. Wbrew powszechnej opinii, zbieżność z mickiewiczowskim „Czterdzieści i cztery” stanowiła przypadek. Wraz z intensyfikacją działań Kalibra zmniejszało się zaangażowanie Jajonasza w działalność zespołu. Jako jeden z pierwszych raperów w Polsce zaczął on wykonywać freestyle i wkrótce też skupił się tej formie aktywności. Mimo to nadal angażował się w tworzenie muzyki grupy, pozostawał z nią w bliskich relacjach, bywał też określany mianem członka (np. w późniejszym gościnnym występie Kalibra na albumie Centrum WYP3), a jego zdjęcie znalazło się nawet na okładce debiutanckiego albumu formacji wraz z resztą zespołu. W wywiadzie przytoczonym w książce Historia kultury hip-hop w Polsce Łukaszczyk wspomniał, że gdy zaczynał z Magikiem nagrywać, oprócz niego, AbradAba, Joki i Gana nie znał nikogo innego, kto słuchałby hip-hopu. Z początku młodzi raperzy ulegli fascynacji gangsta rapem, prędko jednak porzucili próby kopiowania tej estetyki i starali się znaleźć własną drogę muzyczną. Próbowali swoich sił między innymi z anglojęzycznymi tekstami i muzyką opartą na gitarowych riffach. Koniec końców eksperymenty doprowadziły do wykreowania przez nich własnego mikrogatunku, który nazywali „hardcore psychorap”. Był on swoistą fuzją horrorcore’u i muzyki psychodelicznej[13]. Silną inspirację dla jego warstwy tekstowej stanowił polski romantyzm, a także literatura fantastyczna i używana przez raperów marihuana. Muzycy K44 w ogóle nie uważali psychorapu za hip-hop, lecz za osobny twór, co też skutkowało rezerwą z jaką podchodziła do nich bardziej ortodoksyjna część środowiska hip-hopowego. Teksty K44 skupiały się w tamtym okresie na podkreśleniu negatywnych stron świata, celem zwrócenia uwagi słuchacza na liczne problemy. Zespół celowo stronił od tematyki pozytywnej, zwłaszcza zabawy

Pierwszy koncert zespołu odbył się dość spontanicznie. Podczas koncertu w Jastrzębiu-Zdroju członkowie zaprzyjaźnionej z Kalibrem grupy Frontside zaprosili ich na scenę, by ci zaczęli rapować do ich muzyki[9]. Współpraca kontynuowana była podczas wspólnych prób obu kapel. W 1994 roku jako Kaliber 44 Joka, Magik i AbradAb nagrali swoje pierwsze poważne demo, kasetę Usłysz nasze demo. Utwory młodych twórców trafiły m.in. do zorientowanej na muzykę rockową i heavymetalową wytwórni Metal Mind Productions, która odrzuciła materiał. W międzyczasie zespół stopniowo zdobywał rozpoznawalność w polskim środowisku hip-hopowym jeszcze przed wydaniem pełnoprawnej płyty za sprawą sprawnego rozprowadzania i kopiowania kaset demo w drugim obiegu. Magikowi, Joce, Abrdabowi i Jajonaszowi udało się również wystąpić w 1995 roku u boku będącego ówcześnie gwiazdą Piotra „Liroya” Marca na jego pierwszym koncercie w Katowicach. Sam Liroy wspominał, że był zachwycony muzyką Kalibra i nawet zasugerował swojej wytwórni BMG Poland utworzenie małej filii zajmującej się utalentowanymi, niepasującymi do głównego nurtu artystami, lecz firmy miała nie przekonać jego argumentacja. Również w 1995 roku K44 z Ganem w składzie wystąpili w filmie dokumentnym o polskim hip-hopie zatytułowanym Kielce – Czyli Polski Bronx

Ostatecznie grupą zainteresował się Sławomir Pietrzak, właściciel firmy S.P. Records znanej z wydawania płyt Kultu i Kazika Staszewskiego. Przekazane mu przez Bognę Świątkowską nagranie miało zrobić na nim piorunujące wrażenie. Pietrzak zdecydował się podpisać z Kalibrem kontrakt wydawniczy, mimo iż poza Joką raperzy byli jeszcze niepełnoletni. Sam Kazik również brał udział w wyborze K44 na zespół, który S.P. Records miało wydać. W jednym z wywiadów Staszewski wspomniał też, że napisał scenariusz do filmu na bazie Hamleta w którym miała występować młodzież ze środowiska hip-hopowego i zawodowi aktorzy jak Katarzyna Figura, Sławomir Orzechowski, czy Krzysztof Majchrzak, a rolę Hamleta planował dla Magika, lecz plany przekreśliło jego późniejsze samobójstwo. Kilka lat później Staszewski zatrudniał również K44 w roli supportu przed jego grupą KNŻ. Niedoszłym wydawcą K44 był Michał Urbaniak dla którego zespół nagrał psychorapową wersję kolędy „Jezus malusieńki”

A RESZTA TO JUŻ HISTORIA

GOk